Młodzi ludzie w czasie pandemii.


Czasy, w których obecnie żyjemy są wyjątkowe pod wieloma względami. Strach, niepewność, zagubienie związane z pandemią COVID-19 towarzyszą wielu osobom, nie tylko dorosłym, ale także młodzieży. My dorośli, staramy się selekcjonować docierające do nas z każdej strony informacje o pandemii, potrafimy sami uzupełniać to co słyszymy o fakty.  Ponadto mamy już na tyle rozwinięte umiejętności wglądu w samych siebie, że z pewnością w większym stopniu potrafimy rozpoznać i kierować naszymi stanami emocjonalnym. Co innego dzieci lub adolescenci, którzy nie potrafią w pełni wyrazić własnego zdania, nie mają też umiejętności właściwego doboru informacji, a wreszcie mają wszelkie trudności w wyrażaniu tego, co właściwie przeżywają.

Młodzież z którą pracuję, bardzo często podkreśla, że nauka zdalna nie przynosi spodziewanego efektu. Młodzi ludzie czują się bezradni wobec otaczającego ich świata, co więcej nie potrafią odnaleźć się w tej rzeczywistości. Sami podkreślają, że czują ogromne braki w swojej wiedzy oraz mają poczucie, że zdobywają lepsze oceny tak naprawdę za nic. Duży odsetek młodzieży, z którymi jestem w procesie terapeutycznym, boryka się z lękami społecznymi. Trudnością okazuje się dla nich przeżycie w szkole niemal jednego dnia, a często jednej godziny. Taki nasilony lęk, niesie ze sobą szereg komplikacji przekładających się na życie rodzinne. Dla rodziców jak i samego nastolatka to kolejny problem z którym często wszyscy domownicy muszą się zmierzyć. I wreszcie kiedy młody człowiek po poprzednim okresie nauki zdalnej zdecydował się na krok poradzenia sobie z trudem, z oswojeniem problemu, nagle znów wszystko wraca – konieczność nauki zdalnej i tkwienie w domu bez kontaktów z rówieśnikami. Z jednej strony mogłoby się wydawać, że to fantastyczna wiadomość – będę w domu, nie muszę chodzić do szkoły. Jednak nauka zdalna nie oznacza wakacji, a dla młodzieży borykającej się z trudnościami w kontaktach społecznych to wcale nie jest dobra wiadomość. Sytuacja pozbawienia realnych kontaktów społecznych prowadzi do jeszcze większej izolacji i nasilenia lęków społecznych po powrocie do szkoły.

Kolejnym problemem młodych ludzi w obliczu wprowadzenia całkowitego locdownu (tak jak to miało miejsce wiosną) i ograniczeń społecznych jest coraz większa trudność z nawiązywaniem kontaktów rówieśniczych oraz nasilenie zachowań buntowniczych, które na tym etapie mają charakter rozwojowy. Wszelakie zakazy (na obecną chwilę zakaz samodzielnego poruszania się młodzieży w godzinach 8-16) powodują, że czuje się ona z wielu stron ograniczona i zniewolona. Dla młodego człowieka komunikat może być następujący: mam dosyć zakazów, niewoli, zacznę eksperymentować. Takie eksperymentowanie, jeszcze w fazie buntu, może prowadzić do sięgania po narkotyki, nierespektowanie norm i zasad, a jeszcze w innych przypadkach może być to nieposłuszeństwo wobec rodziców i opiekunów.

Myślę, ze obecna sytuacja, w której znaleźliśmy się my wszyscy jest dobrym czasem, aby młody człowiek mógł wypowiedzieć swoje lęki, strachy, mógł nauczyć się rozpoznawania swoich stanów emocjonalnych i nazywania tego co czuje To dobry moment na to, aby nauczył się większego wglądu w siebie, odkrył na nowo swoje wartości i wyposażył się w jeszcze lepsze kompetencje społeczne. Nad tymi wszystkimi aspektami pracuję z młodzieżą w kontakcie indywidualnym, do którego zapraszam. Pamiętamy, że z pandemią będziemy musieli nauczyć się żyć wszyscy, nie tylko osoby dorosłe, ale przede wszystkim młodzież, która na swoim starcie w dorosłość, za chwilę będzie musiała radzić sobie z bolesną i trudną sytuacją popandemiczną.

Autor:

Beata Szurmińska –

soecjoterapeuta, teraputa dzieci i młodzieży