• +48 888 191 528
  • Nowy Świat 16, 62-800 Kalisz
  •  kontakt@terapiatuli.pl

„Nie taka złość straszna” – jak sobie radzić ze złością na dziecko?


Złość ma wiele twarzy. Czasem zaczyna się od irytacji, podenerwowania, innym razem to wściekłość czy furia. Złość może wywołać np. zachowanie dziecka, trudna sytuacja, czy niezależne wydarzenie. Możemy również się nią zarazić od kogoś z kim właśnie przebywaliśmy. Będziemy doświadczać złości ‒ to pewne. Jednak sposób, w jaki sobie z nią poradzimy i czy pod jej wpływem nie będziemy podcinać dziecku skrzydeł – zależy już od nas.

Ten artykuł ma na celu przedstawienie propozycji, jak znaleźć ”sposób na złość. Komu bardziej, jak nie nam, zależy na dobru naszych dzieci? Kto inny, jak nie my pragnie, aby dziecko posiadało wewnętrzną siłę do realizowania swoich planów i pasji oraz aby umiało radzić sobie z wszystkimi doświadczeniami, jakie napotka w życiu? Pomocnym działaniem może być takie postępowanie, które sprawia, że nasze dziecko ma dobrą opinię o sobie samym.

Kiedy dziecko traci grunt pod nogami? Kiedy zaczyna źle o sobie myśleć?

Dzieci nawet w ciągu jednego dnia potrafią parokrotnie doprowadzić dorosłego do zdenerwowania. W ten sposób dzieci testują nas, sprawdzając na ile mogą sobie pozwolić i określają granice, w których będą czuły się bezpiecznie. Szczera złość, wyrażona bez ubliżania i przekraczania granic drugiej osoby, może przyczynić się do przemiany zachowania dziecka. Zanim zrobisz coś kierując się złością zastanów się nad tym co się dzieje. Zrób stop klatkę i przeanalizuj to co cię zezłościło? Jakie masz myśli o tej sytuacji?. Następnie uświadom sobie gdzie w twoim ciele ta złość się umiejscowiła?

Gdy uczę dzieci kontroli gniewu mówią, że złość gaszą trzema konewkami: głęboko oddychają, liczą wstecz oraz tworzą w wyobraźni wizję spokoju. Metod kontroli złości uczę w TERAPIATULI, na Treningu Niwelowania Agresji- TZA ART,  na który serdecznie zapraszam. TZA ART-jest warsztatem kształtującym zdolności asertywne. Podczas zajęć uczestnicy identyfikują czynniki wyzwalające gniew, uczą się rozpoznawać sygnały wskazujące na podwyższony stan napięcia emocjonalnego, uczą się używać technik służących do zmniejszania gniewu(konewki) oraz uczą się stosowania technik nagradzania siebie za nieagresywne zachowania.

Istnieją też inne metody na poradzenie sobie w  sytuacji  narastania złości. Możemy posłużyć się:

  • wyrażeniem swoich uczuć,
  • opisaniem sytuacji, którą się widzi,
  • powiedzeniem naszych oczekiwań,
  • określeniem swoich wartości,
  • ustaleniem zasady,
  • napisaniem listu/sms,
  • oddaniem inicjatywy dziecku, aby samo znalazło rozwiązanie,
  • możemy też dać dziecku wybór,
  • lub podjąć działanie.

Gama możliwości jest jeszcze większa i zależy tylko od naszej wyobraźni.

Język, którego używamy w złości powinien: nie oceniać, nie wbijać dziecka w role, nie atakować osobowości. Postawmy na język empatii, pozwalający dotrzeć do drugiej osoby bez naruszania jej godności. Dlaczego nie bicie, obrażanie czy kara? Te metody prowadzą tak naprawdę donikąd. Rodzą poczucie winy, które niszczy człowieka. Relacja oparta na poszanowaniu własnych uczuć, język empatii – to metody dające nieskończone możliwości. Relacje międzyludzkie rzadko kiedy są proste. Bywa i tak, że dzieci stawiają nas w sytuacjach, w których mamy ograniczone możliwości działania. Czasem dla dobra rodziny czy sytuacji musimy ulec żądaniu dziecka, lecz nie zapomnij o odwołaniu się nawet wtedy do podstawowych zasad, np. określenia uczucia w danej chwili. Dezaprobata matki czy ojca bardzo ciąży dziecku i nie będzie ono odczuwało zadowolenia z faktu, że rodzic zrobił coś wbrew swojej woli.

Oczywistym jest, że pewne sytuacje nie mogą się powtarzać bez końca. Zazwyczaj to właśnie one wywołują w nas ogromne pokłady frustracji i gniewu. Same się nie rozwiążą, dlatego powinniśmy spróbować szukać dróg ich rozwiązania. Powinniśmy być gotowi podjąć działanie, gdy słowa nie skutkują. Działanie to nie kara. Działanie to przerwanie nieodpowiedniego zachowania dziecka i szansa na ochronę jego i swojej godności. Bez wątpienia, dzieci nie przyjmą działania z wdzięcznością. Prawie każde dziecko będzie protestować i narzekać. Jednak “rodzice nie są odpowiedzialni za szczęście dzieci, ale za ich charakter. Koncentrowanie się tylko na tym, żeby dzieci czuły się szczęśliwe, nie jest niczym dobrym…Śmiech dziecka, jak i jego łzy mają taką samą wartość… Te uczucia uszlachetniają charakter. Im więcej potrafimy odczuwać, tym pełniejszymi ludźmi się stajemy.” („Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żaby dzieci do nas mówiły” – A.Faber, E.Mazlish)

Warto zastanowić się jakie wartości przekazujemy dziecku, pozwalając na okrucieństwo wobec siebie i innych? Jeśli powiemy NIE, wówczas nie tylko przerwiemy nieodpowiednie zachowanie dziecka, lecz także damy mu przykład, jak bronić tego, w co wierzymy.

 

Autor:

Sylwia Dziedziczak –

trener TZA ART., psychoterapeuta rodzinny

Zostaw komentarz