• +48 888 191 528
  • Nowy Świat 16, 62-800 Kalisz
  •  kontakt@terapiatuli.pl

Kiedy partner pije – problem współuzależnienia


„Proszę, aby Pani pomogła mojemu mężowi, ponieważ pije. Pani mu musi pomóc.”

To pytanie a raczej prośbę słyszę często od kobiet przychodzących na wizyty. Podczas spotkań staram się je wysłuchać i wesprzeć, zrozumieć co czują i jak ważne jest dla nich, aby partner przestał pić, ale też wskazuje na ważny problem współuzależnienia.

Najważniejsze jest to, aby kobieta najpierw zatroszczyła się o siebie, swoje bezpieczeństwo i często nieletnich dzieci, które w wyniku zaistniałej sytuacji w domu są emocjonalnie zaniedbane, obarczane odpowiedzialnością ponad swoje siły, czy krzywdzone.

Współuzależnienie to destrukcyjne przystosowanie się i wzięcie nadmiernej odpowiedzialności za uzależnienie partnera. Bardzo dobrze obrazuje ten rodzaj zależności syndrom gotowanej żaby, o którym pisze  francuski pisarz i filozof Olivier Clark: Jeśli włożymy żabę do garnka pełnego wody i zaczniemy ją podgrzewać, wraz ze wzrostem temperatury żaba zacznie dostosowywać temperaturę swojego ciała. Płaz ten utrzymuje się przy życiu zmieniając swoją temperaturę pod wpływem środowiska. Jednak kiedy woda jest już na granicy zagotowania, żaba oczywiście nie potrafi się dostosować. W tym momencie decyduje się wyskoczyć. Próbuje to zrobić, ale ponieważ wykorzystała całą swoją energię na dostosowywanie się, nie udaje jej się tego zrobić.

Można powiedzieć, że  żabę nie zabiła gotująca się woda, ale jej czekanie, „bo jeszcze trochę wytrzymam”. Mówiąc mi o swoim pijącym mężu kobiety skoncentrowane są na nim, jego zachowaniu, czynach i słowach Natomiast zapominają, odcinają się od własnych potrzeb i emocji. Żyją w ciągłym lęku i poczuciu kontroli. Wydaje się im, że swoimi siłami są w stanie zapanować nad uzależnieniem bliskiej osoby. Są wstanie wiele poświęcić, nawet bezpieczeństwo swoich dzieci , ciągle czekając na wyidealizowany cud, że bliska osoba  się zmieni.

Na trwanie w powyższej sytuacji składa się też często lęk przed opinią społeczną, brak poczucia własnej sprawczości i wiele innych czynników. Bardzo istotny wydają się też przekonania, które ktoś ma – „ trzeba nieść swój krzyż” , oraz marzeniowe przekonanie że „wymodlę trzeźwość dla mojego męża” , „nie mogę odejść, bo przecież ślubowałam”, „trzeba być ze sobą na dobre i na złe”.  Takie przekonania są niezwykle błędne i niebezpieczne. Nasze życie nie koniecznie musi oznaczać trwanie w toksycznym związku i narażanie swojego zdrowia fizycznego i psychicznego, swojego życia i życia dzieci, ale może oznaczać wzięcie odpowiedzialności za swoje życie (nie partnera!), pokochanie i zatroszczenie się o siebie.

Osoby współuzależnione często bardzo trudno przyjmują informacje że one również potrzebują pomocy i psychoterapii.  Ważne jest żeby te osoby zadbały również o siebie. Nie oznacza to skreślenia bliskiej osoby, która jest uzależniona, ale spojrzenie na nią i na siebie z innej perspektywy, oraz zaoferowanie jej pomocy w sposób dojrzały, który nie niszczy którąkolwiek ze stron.

 

Autor:

Monika Polak –

specjalista terapii uzeleżnień

 

Zostaw komentarz