• +48 888 191 528
  • Nowy Świat 16, 62-800 Kalisz
  •  kontakt@terapiatuli.pl

Rodzicielskie niepokoje związane z dorastaniem dzieci.


„Córka od jakiegoś czasu zmieniła się – nie utrzymuje porządku w pokoju, spędza za dużo czasu z koleżankami, ….. nie chce się uczyć…. wciąż mi się przeciwstawia, nawet w drobnych sprawach, jest kapryśna, wybuchowa a najsmutniejsze jest to, że przestał mi się zwierzać. Co zrobić by jej zachowanie wróciło na stare tory? Czy cos robię źle?”

„Nie poznaję córki! Zaniedbuje naukę, ciągle przesiaduje w pokoju i rozmawiam przez teflon ze znajomymi. Stała się kłótliwa- chciałem jej pomóc w matematyce, a ona na to, ze teraz robi angielski i mam jej nie przeszkadzać Nigdy wcześniej się tak nie zachowywała. Nie chce słuchać moich rad. Czy to wpływ rówieśników? Co mam zrobić żeby córka zaczęła się zachowywać tak jak dawniej ?”

Wielokrotnie słyszę w gabinecie podobne skargi od rodziców nastolatków. Rodzice chcą „naprawić” dziecko. Jednak w pierwszej kolejności należy zastanowić się czy naprawdę coś się zepsuło ? Czy dzieje się cos groźnego? Czy brak porządku jest groźny ? Rodzice zwykle nie dzielą pokoju z dzieckiem i nie potykają się o jego rzeczy, dziecko się nie rozchorowało od bałaganu na biurku, nie zgubiło zeszytu od historii, do 12 roku życia umiało sprzątać –więc pewnie nadal umie. A co z rówieśnikami? Co to znaczy, że za dużo spędza czasu z nimi? Czy za dużo z nimi przypadkiem nie znaczy po prostu mało z rodzicem? Co z ta niechęcią do nauki? Czy faktycznie średnia ocen obniżyła się znacząco? Może rodzic też nie lubił historii ale nic groźniejszego niż ocena mierna z tego przedmiotu w 7. klasie się rodzicowi nie przydarzyło i dobrze sobie w życiu poradził? Syn narzeka na szkołę i sam decyduje czego i kiedy się uczy? Skoro ma ja już za sobą co najmniej 4 lata kariery szkolnej zapewne doskonale wie jak działają stopnie i przechodzenie z klasy do klasy. Dlaczego więc to „niechcemisienie” i to, że córka już nie pokazuje rodzicom swoich zeszytów budzi w nich taki niepokój?

Zmiany są nieunikniona częścią życia. Proces dojrzewania dziecka choć budzi lęk nie jest procesem, który można powstrzymać. Oczywiście, każda rodzina i każda historia jest inna, ale w każdej rodzinie przychodzi ten moment, kiedy dziecko opuszcza rodziców. Dzieje się to oczywiście stopniowo – nazywamy to procesem separacji i nabywania autonomii. To kluczowe zadanie rozwojowe dziecka. Pierwsze kroki w separacji i nabywania autonomii macie już za sobą –samodzielne ubieranie się, pójście do zerówki, samodzielne nocowanie u cioci itp. U 12-latków proces ten przybiera charakterystyczną formę zmian w zachowaniu, które budzą niepokój u rodziców. W tym okresie silnie rozwijają się ośrodki w mózgu odpowiedzialne za procesy regulacji emocji i procesy motywacyjne. Dlatego nawet spokojnym i pracowitym dotąd dzieciom, zdarzają się wybuchy i wahania nastroju, kłopoty z porannym wstawaniem, trudności w skupieniu się. To standardowe niedogodności w tym wieku rozwojowym.

Wasze dziecko wie jak się uczyć, wie jak sprzątać i kiedy będzie tego potrzebować użyje tych umiejętności. Jednak teraz priorytetem Waszego dziecka jest życie towarzyskie i opinie rówieśników. Nastolatek zyskuje z każdym miesiącem większą autonomię i zaczyna mieć swoje zdanie o ścieleniu łóżka i lekcjach historii, a o sekretach mówi chętniej koleżance z ławki niż rodzonej mamie. Może czujecie, że zostaliście odsunięci na „boczny tor”? Czasem za nim zwyczajnie tęsknicie bo zamyka się w pokoju lub godzinami przesiaduje z rówieśnikami? Wasz dyskomfort i niepokój jest całkowicie zrozumiały. Wasze dziecko jest wciąż bezbronne i niedoświadczone, a chce coraz śmielej stawiać samodzielne kroki w świecie. Jednak w rozwoju nie ma odwrotu i powrotu na stare tory”. Dziecko kończy okres tzw. późnego dzieciństwa i wkracza w wiek dojrzewania stając się nastolatkiem. Zamiast „zawracać kijem Wisłę” spróbujmy zastanowić się jak radzić sobie z własnym lękiem w tym trudnym okresie? Po pierwsze – zauważcie, że zrobiliście już bardzo dużo uczciwej rodzicielskiej roboty: dziecko umie bronić swojego zdania (to sławne „pyskowanie”), wie co lubi, a czego nie – czyli jego osobowość się kształtuje. Realizuje swoje zadania rozwojowe poprzez oddalenie emocjonalne od rodziców na rzecz współdzielenia przeżyć z rówieśnikami. Po drugie: macie nadal sporo do zrobienia, ale już w inny sposób. Nie kierujcie tylko towarzyszcie. Wasze rady i doświadczenie będą dla dorastającego dziecka bezcenną skarbnicą wiedzy. Stańcie w zasięgu wzroku dziecka, czekając kiedy po tą radę przyjdzie. Po trzecie – zaakceptujcie fakt, że  dziecko się zmienia, a końcowym celem tych zmian jest opuszczenie Was i usamodzielnienie się. Nie próbujcie na siłę przytrzymywać go za rękę w dzieciństwie, bo im mocniej trzymacie tym silniej się ono wyrywa się ku dorosłości. Bądźcie emocjonalnie dostępni dla dziecka ale nie zmuszajcie do stosowania Waszych rozwiązań i wizji. Dużo rozmawiajcie, bez ocen, wymogów- po prostu o życiu, słuchajcie tego co chce Wam syn/córka chce powiedzieć. Przed Wami kilka trudnych i emocjonujących lat towarzyszenia dziecku w dorastaniu. Kiedy będzie Wam naprawdę ciężko pamiętajcie, że na końcu tej drogi czeka fajny, samodzielny dorosły człowiek i nagroda w postaci przyjaźni z nim.

Jeśli macie wątpliwości czy zmiany zachowania u Twojego dziecka mieszczą się w normie rozwojowej możesz skorzystać z konsultacji u specjalisty. Jeśli w związku z tym, ze dziecko oddala się od Ciebie towarzyszy Wam bardzo silny lęk, a zmiana w relacji z dzieckiem powoduje, że czujecie się odrzuceni warto się zastanowić nad szerszym kontekstem tych obaw. Skąd bierze się tak duża nietolerancja na zmiany i strach przed utratą kontroli nad życiem dziecka? Czy ten ból i lęk tak naprawdę dotyczy dziecka ? W takim wypadku proponuje przyjrzenie się źródłom tego lęku podczas terapii własnej.

 

Autor:

Dorota Stanisławska

psycholog, psychoterapeuta